„Galina Pietrowna” – powiedziała spokojnie Lena – „dostałaś dokładnie takiego syna, jakiego sama wychowałaś. Tego, którego chroniłaś przed wszelkimi kłopotami, pozwalałaś mu nie pracować, nie odpowiadać za swoje czyny. A ja dostałam wolność”.
„Ale jesteś sama…
” „I to wspaniale. Wiesz, jak to jest obudzić się rano i nie musieć martwić się, że ktoś nie będzie zadowolony z twojego śniadania? Kupić sobie coś i nie musieć słuchać wykładów o marnotrawstwie? Późno pracować i nie gotować obiadu, bo „człowiek powinien wracać do syta”?” –
głos Leny stał się pewniejszy.
„To się nazywa żyć własnym życiem. Nie służyć cudzemu”.
W oczach Galiny Pietrowna błysnęła prośba – o zrozumienie, o wybaczenie, o to, żeby Lena w jakiś sposób ulżyła jej poczuciu winy.
„Ale co mam teraz zrobić?” – zapytała rozpaczliwie. „Jak mam z tym żyć?
” „To był twój wybór trzydzieści lat temu. Teraz żyj z konsekwencjami”.
Lena sięgnęła do klamki.
„Powodzenia”.
Drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Samochód płynnie odjechał od krawężnika.
W lusterku wstecznym mignęła zgarbiona postać stojąca w deszczu przy wejściu. Lena nie obejrzała się.
W domu spokojnie rozpakowała zakupy i włączyła laptopa. Jej telefon zawibrował – wiadomość od klienta. Nowy projekt, dobre wynagrodzenie, ciekawy temat. Nikt nie pytał, skąd pochodzą pieniądze ani na co zostaną przeznaczone.
Na zewnątrz lał deszcz. Cisza mieszkania otulała ją ciepłem. Nikt nie oczekiwał kolacji o określonej porze. Nikt nie narzekał na zmarnowane pieniądze. Nikt nie żądał relacji z tego, gdzie była ani z kim rozmawiała.
Lena otworzyła nowy plik i zaczęła pisać. Jej palce bez wysiłku sunęły po klawiszach. Praca, którą kochała, w domu, w którym była panią domu. Życie, którego nie musiała dzielić z nikim wbrew swojej woli.
Na jej telefon przyszła kolejna wiadomość – od przyjaciółki, z zaproszeniem do teatru na ten weekend. Wcześniej odrzucała takie oferty:
„Mój mąż nie lubi, kiedy wychodzę bez niego.
Teraz szybko napisałam:
„Oczywiście!”
Deszcz na zewnątrz padał coraz mocniej, ale w mieszkaniu było ciepło i jasno. Lena uśmiechnęła się do swoich myśli i kontynuowała pracę. Jutro będzie nowy dzień – jej dzień, przeżyty tak, jak chciała.
Jeśli Ci się spodobało, polub, skomentuj i zasubskrybuj!
Opublikowano w Bez kategorii