Przyniosłem naszyjnik mojej zmarłej babci do lombardu, żeby zapłacić czynsz – a potem antykwariusz zbladł i powiedział, że czekał na mnie 20 lat

Następnego dnia spotkałem ich – moich prawdziwych rodziców.

Przez lata mnie szukali i nigdy nie tracili nadziei, nawet po tym, jak zabrano mnie im jako dziecko.

A teraz, w jakiś sposób… odnaleźli mnie na nowo.

Tego popołudnia poszedłem za nimi do domu.

Do życia, o którego istnieniu nie miałam pojęcia.

Stojąc tam, trzymając naszyjnik, który prawie sprzedałam, po raz pierwszy od dawna uświadomiłam sobie coś...

Nie próbowałem już przetrwać.

W końcu zaczynałem od nowa.